|
poniedziałek, 03 stycznia 2011
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Zimno jest! Zima się na dobre rozgościła na wyspach. Snieg pada, mróz trzyma... I wiem, że nie ma co porównywać z zimą w Polsce, ale według kryteriów angielskich jest zimno. Za domem leży trochę śniegu, teraz już pewnie zamienionego w lód.
A żeby nie marznąć, to trzeba porządnie jeść. Więc angielskie śniadanie jest jak najbardziej wskazane :-)
czwartek, 09 grudnia 2010
84
Ostatnio każda moja wizyta w pobliskim polskim sklepie przyprawia mnie o ból głowy. Dzisiaj poczułam się, jakbym robiła zakupy na jakiejś głębokiej wsi (nie ubliżając żadnej konkretnej wsi). Ekspedientce na prawdę się nie śpieszylo, a o czymś takim jak 'customer service' to już napewno nie słyszała. Przez 5 min dyskutowała z klientką, kiedy ostatnio się widziały: "No kurde nie widziałam Cię od miesiąca!" "No jak to! Dwa tygodnie najdłużej." "No ale przecież byłam chor(ż)a!" [dokładna wymowa] itd. Klientka za mną, plastikowa lala z synkiem, na cały głos krzyczała: "Wiktoreczku! Nie ruszaj! Nie ruszaj! Mama Ci kupi słodziaku tego lizaczka." Ile można? Gdyby nie to, że naprawdę potrzebowałam coś z tego konkretnego sklepu, to bym wyszła i nie wróciła. A to, czy wrócę tam jeszcze, to osobne pytanie.
sobota, 27 listopada 2010
poniedziałek, 22 listopada 2010
82
Siedziałam sobie dzisiaj w uniwersyteckiej bibliotece czekajac na zajecia I próbowalam sie skupic na szukaniu wiadomosci o firmach finansowych w Londynie. Ale ze mi nie szło jakos specjalnie, to “wyłączylam sie” I patrzyłam na innych studentów siedzących dookola. Tak patrzyłam i myslalam, jacy ludzi sa różni. Inne kolory skóry, inne narodowosci, inne wyznania… Obok mnie para Hindusow gaworzy w swoim języku, niedaleko dziewczyny w burkach piszą prace na komputerze, jakiś Azjata udaje se sie uczy, a tak na prawde to oglada filmy na youtube. I z jakiegoś powodu zaczelam myśleć o sobie, niepozornej bialej dziewczynce przebywajacej na co dzien w wielokulturowym towarzystwie. Ile to sie zmienilo od czasu kiedy chodzilam do gimnazjum, rodzina, szkola i ludzie ze szkoly byli moim całym swiatem, martwilam sie czy dobrze wygladam, bo przeciez na pewno wszyscy mnie oceniaja, chcialam byc 'cool', bo tak wypadało. W liceum chyba troche mniej mi zależało, chociaż duzo robilam w szkole i bylam chyba dość rozpoznawalna. Juz wtedy wiedzialam, ze dobre wyniki w nauce beda procentowac w przyszlosci, ale jakos specjalnie sie tym nie przejmowalam. Uczylam sie bo moja klasa mnie napedzala (słynna elytarna 3B). A teraz…? Mam Mojego Ukochanego, wiec nie staram sie codziennie swietnie wygladac, zeby ktos na mnie popatrzyl ;-) Chodzę na zajecia dla siebie, uczę sie dla siebie i martwie sie, czy ta nauka przyniesie mi korzysci w przyszlosci. Moj swiat stal sie jakis wiekszy, przez co trudny do ogarniecia i kontrolowania. I chociaż mam tez wiecej możliwosci to czuję sie troche bardziej zagubiona. I takie to mysli mi przychodzily do glowy kiedy siedzialam w uniwersyteckiej bibliotece i zamiast sie uczyc, patrzylam na innych studentow siedzacych dookola.
środa, 17 listopada 2010
81
Dwie rzeczy: - po pierwsze, byłam wczoraj świadkiem zdarzenia które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że są na świecie ludzie wredni i paskudni i nigdy nie wiadomo kiedy się na takich trafi. W UK trzeba na autobus czekać na wyznaczonym przystanku, pomachać ręką kiedy się będzie zbliżał żeby kierowca wiedział że trzeba się zatrzymać i kupić bilet u kierowcy. Widziałam dzisiaj, jak kobieta (taka niska skośnooka Azjatka) biegła na przystanek, bo autobus się zbliżał. Była dosłownie kilka metrów (!!!) od wyznaczonego przystanku i biegła machając ręką, ubrana w różową, odblaskową kurtkę, a durny kierowca udał że jej nie widzi i się nie zatrzymał. Aż mnie coś ścisnęło i jakbym miała kamień w ręce, to bym w ten głupi autobus rzuciła. - po drugie: byłam wczoraj na zajęciach z zarządzania zasobami ludzkimi na uniwerku. To jest taki dodatkowy kurs organizowany przez brytyjski Instytut Umiejętności Przewodzenia i Zarządzania (głupio brzmi ale tak się tłumaczy). I były na nim dwie dojrzałe studentki (czyli takie pod pięćdziesiątkę) z których jedną znam (Lesley). Natomiast druga siedzi z nami i pyta ile mam lat. A jak jej powiedziałam, to ona do mnie, że "Mogłabym być jej córką" z podtekstem, że "Co ty wiesz o życiu" (bo o czymś tak dyskutowałyśmy a ona nie zgadzała się z tym co mowię). A ja tak sobie myślę: "Nie jesteś moją mamą, a jakbyś była, to byś już dawno studia skończyła". Głupia baba. A tak na zakonczenie: Maminka mi ostatnio powiedziała, że ponieważ większość ludzi na świecie jest głupich, to dobrze jest mieć dzieci, żeby chociaż one były mądrymi i porządnymi ludźmi.
Przystanek autobusowy na naszej ulicy. |
Zakładki:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||